7-8
2014
lipiec-sierpień
W następnym numerze
Prenumerata
Miesięcznik Palestra
Orzecznictwo Izby Karnej i Izby Wojskowej Sšdu Najwyższego
Rocznik OSN w sprawach karnych
Kontakt
Kolegium
www.palestra.pl sobota, 26 lipca 2014
*artykuł


 Palestra 9-10/2008


Witold Wołodkiewicz, adwokat, prof. dr hab., UW (Warszawa)

Prawo rzymskie lekiem na ukąszenie komunizmem – przypadek Adama Ważyka

Opublikowana ostatnio książka Marka Kuryłowicza, Symbol prawa ludzkiego. Szkice o prawie rzymskim w utworach Louisa Aragona i Mieczysława Jastruna (Lublin – Wydawnictwo UMCS – 2008), stanowi istotną pozycję we współczesnej dyskusji o prawie rzymskim.
Autor, profesor prawa rzymskiego na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, przedrukował dwa utwory literackie: Louisa Aragona i Mieczysława Jastruna, w których występuje obraz prawa rzymskiego, „jako prawa ludzkiego”, wyrażającego ideę państwa prawego, którego przeciwieństwem była brutalna okupacja hitlerowska. W utworach tych – przypomnianych przez Marka Kuryłowicza – pojawia się zdanie: „Prawo rzymskie przestało istnieć”. Zwrot ten, często cytowany w dyskusjach nad prawem rzymskim, stał się też (ze znakiem zapytania) tytułem serii felietonów publikowanych przez piszącego te słowa, w latach 1991–2001, w czasopiśmie adwokatury polskiej „Palestra”, a następnie zbioru wydanego w roku 2003 .
Zwrot „prawo rzymskie przestało istnieć” był użyty po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu tytułu noweli francuskiego pisarza Louisa Aragona, „Le droit romain n’est plus”. Nowela Aragona została opublikowana w roku 1945 w zbiorze zatytułowanym Servitude et Grandeur des Français. Scènes des années terribles. Polskie tłumaczenie, Jana Kotta, ukazało się w roku 1946 (nakładem wydawnictwa „Książka”), w zbiorze pod tytułem „Niewola i wielkość Francji”. Było to jedyne tłumaczenie i wydanie polskie.
Zwrot „prawo rzymskie przestało istnieć” pojawił się po raz drugi w wierszu Mieczysława Jastruna pod tytułem „Z pamiętnika byłego więźnia obozów koncentracyjnych”, opublikowanym w roku 1955 w zbiorze Poezja i prawda. Zwrot ten znalazł się, zapewne pod wpływem lektury Aragona, który jako komunista (a ponadto mający rosyjską żonę) był sztandarową postacią dla polskich intelektualistów akceptujących przemiany Polski Ludowej.
Utwory Aragona i Jastruna nawiązywały do okresu okupacji hitlerowskiej, pierwszy we Francji, drugi w Polsce, która była zaprzeczeniem zasad państwa sprawiedliwego, opartego na poczuciu prawa i ogólnoludzkich wartości, a na ich miejscu znalazła się brutalna siła i poniżenie człowieka. Oba utwory stanowiły metaforyczne rozliczenie z okresem okupacji hitlerowskiej, gdy obowiązywało brutalne prawo siły, gdy „prawo rzymskie przestało istnieć”. Prawo rzymskie w tych utworach jest traktowane jako symbol prawa ludzkiego – sprawiedliwego, z którym pozostaje w sprzeczności totalitarny reżim okupanta.
Przedrukowanie przez Marka Kuryłowicza w całości noweli Aragona stanowi ważny przyczynek nie tylko do przypomnienia zapomnianego już utworu, lecz również do dyskusji o znaczeniu prawa rzymskiego. Treść noweli jest dość prosta, ale w swej prostocie wstrząsająca.
W małym mieście okupowanej Francji major Wehrmachtu von Lüttwitz-Randau, niemiecki arystokrata i profesor prawa rzymskiego, wykonuje funkcję sędziego wojskowego, wydając masowo wyroki śmierci, podczas rozpraw protokołowanych przez zmilitaryzowaną sekretarkę, Lottę Müller. Dziewczyna nudzi się ogromnie: „Co za nuda, dla dziewczyny w moim guście ta francuska mieścina, gdzie nie ma na co patrzeć, co kupić, gdzie mężczyźni są mali i czarni, a kupcy w pokłonach, ach jakbym ich chętnie wychłostała”. Najchętniej wdałaby się w romans z młodym i przystojnym oficerem gestapo, oberleutnantem Willim, ale on zajęty jest innymi sprawami: „Żydzi, to jego specjalność. Wszędzie ich znajdzie. Można by powiedzieć, że ich rodzi. Uśmierca ich także”.
Nawiązuje się romans pomiędzy „tłustą dziewczyną, nie upudrowaną, o białych wargach i przebiegłych oczach, Fräulein Müller, Lotty dla majora von Lüttwitz-Randau, wtedy kiedy są sami, bez oskarżonych, bez żołnierzy z automatami, bez scenerii uproszczonych wyroków”.
„Gdzie mogłem położyć moje binokle? Nic już nie widzę bez binokli. Pewno dlatego wszystkie kobiety są tak podobne. Wszystkie jak dym. Lotta jak i inne. – Ach oto moje binokle. Jestem ciekaw, czy dla krótkowidzów wszystkie kobiety są tak bardzo podobne? Jedna warta drugiej. Lotta jak moja Truda. Tylko w romansach kobiety wydają się tak bardzo różne. A może zależy to od ilości dioptrii. Oczywiście kiedy noszę binokle, ale w pewnych okolicznościach trzeba zdejmować binokle. (...) Ranek był dzisiaj jeszcze chłodny. Przeczytałem w Voelkischer Beobachter niezmiernie interesujący artykuł o ewolucji prawa niemieckiego. To ciekawe, odnalazłem w nim wiele myśli, na które odważyłem się w mojej pracy doktorskiej De iure germanico w roku 1925, na osiem lat przed objęciem władzy przez naszego Führera. – Dowodzi to, że mogę być świeżo nawrócony, istniały jednak pomiędzy mną a narodowym socjalizmem dawne i głęboko zastanawiające punkty styczne. Powiedziałem to temu Oberleutnantowi, który zdaje się po to tylko kręci się wokół Lotty i pożycza jej książki, aby wyrobić sobie jakieś zdanie o tym co myślę. – Oberleutnant mówił chichocząc, że jest jeden tylko pogląd prawdziwie niemiecki, który na ogół przypisuje się Bismarcowi: siła przed prawem. Przede wszystkim pogląd ten jest wcześniejszy od Bismarca, a poza tym stwierdza jedynie fakt a nie związki pomiędzy faktami. (...) Nasz Führer, jeśli chodzi o prawo jest natchniony. Pominięcie wszystkich ustaw dla dobra interesu narodowego, tak jak go pojmuje sędzia w chwili wydawania wyroku, jest odwagą prawdziwie niemiecką. (...) Trzeba teraz opracować słownictwo prawne, które tylko Niemcom pozwoli stosować zasady korzystne dla naszej ojczyzny, gdyż w przeciwnym razie, jeśli źle pójdzie, mogłyby się one przeciw nam samym obrócić. Oto zadanie dla nas, prawników starej szkoły, których pozyskały nowe idee” .
Major – po zakończeniu rozprawy sądu wojskowego, podczas której wydał dwa wyroki śmierci – udaje się na romantyczny weekend wraz ze swą sekretarką. Jadą pociągiem do małego przytulnego hoteliku. „Marzyłem o prawie rzymskim. Byłem profesorem prawa rzymskiego. Lecz aby mogło zapanować prawo germańskie, trzeba, takie jest przynajmniej moje zdanie, wymazać wszelki ślad po prawie rzymskim z współczesnego świata. Prawo rzymskie jako podstawa nowoczesnych ustawodawstw, to oburzający absurd, sprzeczny z duchem niemieckim. (...) Führer był natchniony, kiedy zniszczył wszystkie ustawy, pozwala to w warunkach prawdziwie niemieckich odbudować prawo, które nie wymaga kodeksu. Nigdy nie będzie Kodeksu Hitlera. Ponieważ myśl, myśl Führera nie może zostać skodyfikowana” .
Niestety zakochani pomylili linię kolejową i pociąg, bez szans powrotu w ciągu najbliższych dni, znalazł się na ostatniej stacji, w strefie działań partyzantów. Major interweniuje u zawiadowcy stacji w celu przysłania samochodu. Jednak zamiast spodziewanego samochodu przysłanego przez władze niemieckie, przyjeżdża samochód z partyzantami. Działalność majora w sądzie wojskowym jest im dobrze znana.
Partyzanci przeprowadzają sąd nad niemieckim sędzią-profesorem. Pokazują też majorowi – w nocnej scenerii – pacyfikowane przez wojska niemieckie wioski. Nad ranem partyzanci dokonują egzekucji sędziego, dla którego liczyła się wyłącznie wola Führera, a nie zasady prawa rzymskiego, które wykładał na uniwersytecie.

Podobny wątek okupacji niemieckiej, podczas której nie liczyły się ludzkie zasady państwa prawa, porusza polski poeta Mieczysław Jastrun.
Oto fragment dłuższego wiersza Jastruna „Z pamiętnika byłego więźnia obozów koncentracyjnych” :
(...) Żyłem w latach,
Kiedy każdego dnia pytano: „Kto następny?”
Zdawało się, że ludzie bawią się jak dzieci
W odbijankę z losem: Podaj dalej!
Żyłem w latach,
Gdy mord masowy miał sankcję najwyższą
Państwa, w którym prawo rzymskie przestało istnieć.
To okropne, że ludzie zaczęli się przyzwyczajać
Do faktu, że prawo rzymskie przestało istnieć,
Że śmierć z ręki kata jest rzeczą pospolitą,
A ludzka rzecz jest wymysłem i przesądem
Wolnomyślicieli.
To okropne, że kwiaty przestały istnieć,
Że przestano żałować róż i płonących lasów
I tylko szczęki zaciśnięte nienawistnie
Są rzeźbą tamtego czasu.
Dzisiaj mówią mi: „Po co wspominasz te lata?
Buduj i milcz. Milcz i buduj”.
Lecz ja odbudować muszę swoje sumienie,
odbudować od piwnic.
Obóz koncentracyjny dla Jastruna (który sam w obozie nie przebywał), jest traktowany jako symbol życia w Generalnej Guberni, traktowanej jako więzienie dla większości obywateli polskich poddanych terrorowi hitlerowskiego reżimu. U Jastruna, humanisty, znawcy antyku, motyw prawa rzymskiego pojawia się wielokrotnie. Prawo rzymskie było mu znane jako wielka metafora etyczna, jako symbol ponadczasowy prawa ludzkiego. W Dziennikach i wspomnieniach (wydanych w roku 1955), w rozdziale zatytułowanym „Mgła” pisze on:
„Mgła późnej jesieni leżała na Żoliborzu, otulając go w swoją gęstą, białą watę. Niegdyś w młodości lubiłem taką mgłę, ściskającą kroki na chodniku, zatapiającą w mokrym kroku hałas uliczny, zwłaszcza wieczorami, gdy światła aut jak gdyby z trudem przerzynały się przez białe zasłony, szło się lekko nie poznając znajomych ulic i domów, gdy cel każdej drogi wydawał się zakryty i niedopowiedziany. Teraz widziałem w tej mgle swego sprzymierzeńca. Przede wszystkim chroniła ona przed zbyt natrętnym wzrokiem wszelkiej maści szpiclów i szantażystów, także ewentualnych znajomych, do których nie mogłem mieć pełnego zaufania, gdyż – jak zwykle w czasach nieludzkich – ludzie zmieniają się i nie są już tymi, których znaliśmy przed laty. Tak więc mgła, która niegdyś sprzyjała mojemu marzeniu, teraz wydawała mi się śpieszyć z pomocą i niby bandaż tamujący wybuch krwi osłaniać moje ciężko chore na czas nieludzki istnienie. Od chwili, gdy nie tylko prawo rzymskie, ale jakiekolwiek prawo ustanowione przez człowieka przestało istnieć, odkąd tablice wszystkich dekalogów świata, na których człowiek wyrył swoim mądrym rylcem: «Nie zabijaj!» zostały strzaskane i pohańbione, odkąd za bzdurę wymyśloną przez wolnomyślicieli uznał wróg potężny miłość i litość, a za prawo najwyższe zbrodnię i nienawiść, odkąd... ja sam byłem śmiertelnie chory, zdruzgotany klęską, która śmiesznymi i niegodnymi pamięci uczyniła wszystkie moje dawne marzenia o mądrym i łagodnym rodzaju ludzkim, którego rąk nie splami krew człowieka ani nawet krew gołębia” .
Dzienniki i wspomnienia były wydane w tym samym roku, 1955, co powołany wiersz „Z pamiętnika byłego więźnia obozów koncentracyjnych”. Robią wrażenie, że były pisane w czasie okupacji. Dlatego też można mieć wątpliwości, czy wypowiedziana przez Jastruna fraza była kalką sformułowania Aragona, czy też wynikała z samodzielnych przemyśleń humanisty i znawcy antyku .
W późniejszym wierszu „Z pamiętnika byłego więźnia obozów koncentracyjnych” powtarza się motyw prawa rzymskiego, jako prawa sprawiedliwego, które zatraciło swój sens w nieludzkim czasie okupacji hitlerowskiej („żyłem w kraju gdzie prawo rzymskie przestało istnieć”).
U Aragona i Jastruna motyw świata bez prawa rzymskiego odnosi się do krytyki jednego reżimu totalitarnego – hitlerowskiej III Rzeszy.

Inny motyw prawa rzymskiego jako prawa sprawiedliwego („ludzkiego”) porusza Adam Ważyk. Autor ten, w zbiorze Poemat dla dorosłych i inne wiersze (1956 r.), w wierszu zatytułowanym „Geniusz konsekwencji” wspomina również o prawie rzymskim:

Czemu interesanci wchodzą bez przepustki
do centrali jajczarskiej? Biuro to nie bazar.
Czemu Kowalska Maria, sekretarka szefa,
wbrew wyraźnym instrukcjom, zamykając biuro
książkę telefoniczną zostawia na stole?
Czemu chciwa kobieta, stara posługaczka
– trzysta złotych miesięcznie, więc nie bezrobotna
– po godzinach służbowych pierze sobie w balii
bieliznę przyniesioną z miasta i nie słyszy,
co się dzieje w lokalu?
Z twarzy i poglądów
podobny do tysiąca czy do stu tysięcy
innych mężczyzn, w jesionce, w miękkim kapeluszu,
inteligent z kawiarni, intruz bez przepustki,
w godzinę po zamknięciu centralnego biura
otworzył drzwi wytrychem, wszedł do gabinetu.
Książka telefoniczna leżała na stole.
z łatwością znalazł dobrze znany sobie numer,
nakręcił tarczę, podał, umowną wiadomość
i w trzy kwadranse później – nazwiska nie powiem –
młody człowiek o siwych skroniach, wynalazca,
który poświęcił życie dla dobra ludzkości,
padnięty we własnym mieszkaniu, pod grozą
rewolweru utracił tom dokumentacji.
On to pierwszy wynalazł samograj, instrument,
który gra samoczynnie, gdy wrzucisz monetę.
Do rymu z samograjem wynalazł tapetę,
żółtą tapetę w kwiatki, dopiero co wczoraj.
W końcu wynalazł rower. Nie będzie rowerów,
bo ajenci wykradli tom dokumentacji.
Kto kierował tą bandą, kto wszedł bez przepustki
do centrali jajczarskiej? Ty, który to czytasz!
Przypomnij sobie dobrze, przypomnij, przypomnij.
W każdym gramie powietrza jest wróg potencjalny.
Oddychasz to wystarczy. Wczoraj się zachwiałeś
Od nadmiaru powietrza i z nadejściem wiosny
mistyczna chwiejność pchnęła cię do telefonu!
Prawo rzymskie nie działa. Przyznasz się do winy .

Marek Kuryłowicz cytuje jedynie fragment wiersza Ważyka . Nie przeprowadza tak dogłębnej jego analizy, jak czyni to w odniesieniu do utworów Aragona i Jastruna. Pisze jedynie: „utwór został napisany w 1956 roku i odnosi się do czasów realnego socjalizmu, nasyconych między innymi podejrzliwością wobec potencjalnych wrogów ustroju, donosami (tu telefonicznymi), przesłuchaniami i oskarżeniami, wymuszaniem zeznań. Prawo rzymskie w wierszu Ważyka jest symbolem prawa sprawiedliwego, jakiego wówczas zabrakło”.
Wydaje się, że warto było zacytować w całości ten wiersz, ilustrujący nonsensy czasów wczesnego socjalizmu realnego. Przyznanie się do winy to koronny dowód aktu oskarżenia w państwie totalitarnej dyktatury.
Utwory Aragona i Jastruna nawiązują do zniewolenia okresu okupacji hitlerowskiej. Wiersz Ważyka stanowi natomiast rozliczenie z okresem stalinowskim. O ile ideowy komunista Aragon i powierzchownie zauroczony komunizmem Jastrun krytykowali obcą im ideologię hitlerowskiego nazizmu, o tyle krytyczna wizja Ważyka jest znacznie bardziej skomplikowana.
Artur Sandauer wspomina schyłek działań wojennych na wyzwolonym już obszarze Lubelszczyzny i nocną rozmowę z Adamem Ważykiem, który przybył z armią Berlinga, jako oficer polityczno-wychowawczy, przeznaczony do pełnienia ważnej roli w świecie literatury polskiej, sprawiający wrażenie kogoś nie z tej bajki: „Nie był mi – jak pisze Artur Sandauer – szczególnie sympatyczny. Rabiniczny, pokrętny, uzbrojony w ogromny, dyndający na tyłeczku rewolwer, zdawał się swą marksistowską wszechwiedzą brać odwet za lata nieuznawania, za nie czytane, bo i nieczytelne utwory. (...) Umysł – oschły, talmudyczny, talent – szaradzisty, grywał też świetnie w szachy, ba, studiował matematykę. Trzecią pasją intelektualną była poezja, obwarowana w jego wykonaniu setką przepisów formalnych. Polegała na rozwiązywaniu wersyfikacyjnych szarad, na podpatrywaniu, «jak się to robi». Stąd rozmaite obsesje: nienawiść do rymów męskich, do ośmiozgłoskowców tonicznych itp. Po latach – jako redaktor socrealistycznej «Twórczości» – miał na widok tych znienawidzonych chwytów dostawać istnych drgawek. Napisał nawet książeczkę pod nieocenionym tytułem «Mickiewicz a wersyfikacja narodowa», gdzie dowodził, że używanie ośmiozgłoskowca tonicznego, czyli trocheicznego, świadczy o klasowej obcości. Całą tę formalistyczną kampanię prowadził, dodajmy, pod sztandarem jak najbardziej ortodoksyjnego antyformalizmu. Przed wojną żył – dowiedziałem się tej nocy – z recenzji filmowych pisywanych do «Naszego Przeglądu». (...) Wydał poza tym dwa tomiki, gdzie objawił się jako naśladowca kubizujących poetów francuskich, Apollinaire’a i Maxa Jacoba, oraz parę powieści. Teraz znalazł sobie nowego konika: marksizm” .
Kazimierz Brandys tak tłumaczył nawrócenie Ważyka na komunizm: „Ważyk spędził wojnę w ZSRR. Tam się przeraził i uwierzył. Czy wiara może się łączyć ze strachem? Myślę, że tak. Niegdyś o dobrym, wierzącym chrześcijaninie mówiło się: «bogobojny człowiek»” .
O nielubianym politruku Ważyku pisze w „Polityce” Ryszard Marek Groński : „Opowiadano w kawiarniach o wymianie zdań między Erykiem [Lipińskim] a Adamem Ważykiem, wówczas stróżem ideowej czystości, ważną i nielubianą osobistością. Podczas wizyty w Chinach «Ważyk – brzydki twarzyk», jak mawiał Słonimski, wdał się w ożywioną rozmowę z przystojną tłumaczką. Konwersując z nią, zorientował się, że siedzi tyłem do kolegów z polskiej delegacji. Przepraszam – mruknął. Przeproś raczej tę panią, że siedzisz do niej przodem – odburknął Lipiński”.
Po latach wypominano Ważykowi, że „wespół z Bermanem miał w czasach stalinowskich monopol na posiadanie prawdy absolutnej” .
Ciekawą charakterystykę osobowości Ważyka podaje Stefan Kisielewski (Kisiel) w Abecadle Kisiela:
„Adam Ważyk – no, też dziwne. Świetny znawca poezji francuskiej, nowoczesnego malarstwa, nagle zrobił się politrukiem od sztuki i heroldem socrealizmu. Niszczył nas wszystkich okropnie. Mnie przestał się kłaniać przez długi czas, po czym nagle przyszła odwilż. Było otwarte zebranie organizacji partyjnej Związku Literatów, tu, w Pałacu Prymasowskim. Tłumy przyszły, bo to było tuż przed Październikiem. I ja patrzę, Ważyk kłania się nisko. Więc ja się rozglądam, że komuś za mną, bo do głowy mi nie przyszło, że mnie. On drugi raz się kłania. Ja się odkłaniam, on podchodzi, więc ja mówię: «No jakoś mnie Pan nie poznawał przez te wszystkie lata». A on mówi: «Tak, wie Pan, bo ja byłem w domu wariatów, ale już się wyleczyłem». Ja mówię: «Jak to, naprawdę Pan był?» – «No, w tym domu wariatów, co pan zna». A więc pokajał się w ten sposób. Napisał ten słynny «Poemat dla dorosłych», który narobił ogromnego hałasu. Nie wiem czy nie jest zapomniany ten utwór, ale wtedy to był wybuch jakiejś bomby. W ogóle sądziłem, że to jakiś manewr partii, bo żeby największy partyjny działacz nagle napisał o Nowej Hucie takie herezje. Myślę sobie «Nie, to pewnie jakaś taktyka, ktoś to wymyślił». A tymczasem on na własną rękę to zrobił. Odegrał wielką rolę, bo jak powiedział Sandauer «Naprawić zegarek mogą tylko ci co go zepsuli, bo znają mechanizm». Może... czy ja wiem?” .
Ten motyw choroby umysłowej tłumaczącej zaangażowanie w komunizm powraca wielokrotnie w wierszach i w wypowiedziach Ważyka. W wierszu „Posłanie do przyjaciela” pisał:

(...) Pięć lat grasował mistyk przebrany,
ciała i dusze kaleczył,
dziś obnażone tęczują rany, długo je czas będzie leczył.
Naród pracował, a nas opadli
filozoficzni szalbierze
i po kawałku rozum nam kradli
pozostawiając przy wierze.
Szczudlarz nauczał sztuki chodzenia,
ślepi dźwigali pochodnie,
głuchy na rynku sprawdzał sumienia,
asceci płodzili zbrodnie. (...)

A w wierszu „Wagon” (1957) pisał:
(...) Patrzysz na puste pola przez otwarte okno
Borykałeś się w chorobie z tajemniczą epoką
z trudem dotarłeś do jej szyderczej reguły
teraz przejmują cię tylko ludzie i szczegóły
Jesteś jak rekonwalescent i ubrany w pokorę
zamiast milczeć rozmawiasz z jakim takim humorem (...)
Zygmunt Hertz w liście do Czesława Miłosza pisał: „Ważunio przyjechał przed chwilą. Jutro ogromne pieszczoty. Ja jego lubię. Ma swój wdzięk i myślę, że w gruncie rzeczy to dobry człowiek. Że ta cholera nie chce mi wytłumaczyć, jak to z nim było. Wie, że jestem mu najżyczliwszy, a on furt «Byłem wariat»” .
W utworze Ważyka prawo rzymskie ma szczególne znaczenie i jest traktowane jako lekarstwo na przebytą chorobę psychiczną. Tą chorobą było ukąszenie marksizmem, które powodowało bezgraniczną wiarę neofity w ideologię, a przede wszystkim w praktykę komunizmu. Ważyk („Ważunio”) był jednak neofitą dwukrotnym. W okresie załamań po śmierci Stalina i ujawnieniu „okresu błędów i wypaczeń” poddał się mitowi sprawiedliwego i ludzkiego prawa rzymskiego, które winno stanowić remedium na chorobę, którą przeszedł on sam, czy też może system wartości, w które wierzył.
Prawo rzymskie w powołanych utworach Aragona, Jastruna i Ważyka stanowi „symbol prawa ludzkiego”, wyrażającego ideę państwa prawa, które to wartości zostały zatracone w reżimach totalitarnych. Cechą istotną reżimów totalitarnych jest stworzenie własnej ideologicznej wizji prawa i sprawiedliwości, do której zrealizowania władza czuje się powołana stosować wszelkie dopuszczalne i niedopuszczalne środki prawne i pozaprawne.
Podobny mit powrotu do prawa rzymskiego możemy też zaobserwować w krajach byłego „socjalizmu realnego”, w których – szczególnie w okresie początku przemian – powtarzano często hasło powrotu do prawa rzymskiego. Ciekawe, że powtarzali je często ci sami, którzy przedtem krytykowali jego zasady i potrzebę nauczania.


[PRZYPISY:]

[1]  W. Wołodkiewicz, Czy prawo rzymskie przestało istnieć?, Kraków (Zakamycze) 2003.

[2] Na ten aspekt, wynikający z rzymskiej idei humanitas, kładzie głównie nacisk Marek Kuryłowicz w rozdziale „Prawo rzymskie – uniwersalny symbol prawa ludzkiego” (op. cit., s. 129 i n). Autor przywołuje tu Henryka Kupiszewskiego (s. 133).

[3]  S. 21–23 (w przedruku M. Kuryłowicza, op. cit.). 

[4]  S. 36–37 (w przedruku M. Kuryłowicza, op. cit.). 

[5]  W zbiorze: Poezja i prawda, Warszawa (Czytelnik) 1955, s. 8.

[6] M. Jastrun, Dzienniki i wspomnienia, Warszawa (Czytelnik) 1955, s. 19. Por. M. Kuryłowicz, op. cit., s. 122.

[7]  Por. M. Kuryłowicz (op. cit., s. 121–128), który powołuje wielokrotnie nawiązywanie przez Jastruna do znajomości kultury i cywilizacji rzymskiej.

[8]  A. Ważyk, w zbiorze: Poemat dla dorosłych i inne wiersze, Warszawa (PIW) 1956, s. 30–31.

[9]  M. Kuryłowicz, op. cit., s. 8.

[10] A. Sandauer, Byłem..., Warszawa (PIW) 1991, s. 96–97. W eseju: „Jak nie zostałem krytykiem oficjalnym”.

[11]  K. Brandys, Miesiące (cytowane według A. Bikont, J. Szczęsna, op. cit., s. 28).

[12]  „Polityka”, nr 30, 26 czerwca 2008, s. 96.

[13]  Zob. A. Bikont, J. Szczęsna, Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, Warszawa (Prószyński i Ska) 2006, s. 505.

[14]  S. Kisielewski, Abecadło Kisiela, Warszawa (Oficyna Wydawnicza) 1990, s. 119–120.

[15] A. Ważyk w zbiorze: Poemat dla dorosłych i inne wiersze, Warszawa (PIW) 1956, s. 5–6.

[16] A. Ważyk w zbiorze: Wiersze wybrane, Warszawa (Czytelnik) 1978, s. 148–149.

[17] Paryska „Kultura”, sierpień 1967 (cytowane według A. Bikont, J. Szczęsna, Towarzysze nieudanej podróży (6). O Nowej to Hucie poemat („Gazeta Wyborcza” – 26 lutego 2000 r.).





(c) copyrights by Palestra.pl, all rights reserved design & powered by: abgstudio.com